środa, 18 listopada 2009 roku
Galeria Fotografii "Ratusz" zaprasza na wystawę starej fotografii z cyklu "Dawne zakłady fotograficzne w Zamościu", przygotowaną przez Archiwum Państwowe w Zamościu. Na wystawie zgromadzono ponad 150 fotografii wykonanych w zamojskim zakładzie Jana Strzyżowskiego, najdłużej działającym i nalbardziej znanym zakładzie okresu przedwojennego.

Wystawa czynna do 25 listopada 2009 r.

Zdjęcia z otwarcia Adam Gąsianowski





czwartek, 20 sierpnia 2009 roku
14 sierpnia w Muzeum Zamojskim odbył się wernisaż aż czterech wystaw fotograficznych, których autorem jest prezes Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego Stanisław Orłowski. Cztery wystawy równocześnie to ukłon pana Stanisława w stronę miłośników fotografii z okazji pięknego jubileuszu jakim jest pięćdziesięciolecie pracy twórczej.

Podczas uroczystego otwarcia przemawiali przedstawiciele władz z prezydentem Zamościa, Marcinem Zamojskim na czele. Głos zabrał także poseł na Sejm RP Sławomir Zawiślak oraz przedstawiciele władz samorządowych, ale przede wszystkim gospodarz i szacowny jubilat Stanisław Orłowski. Podczas swojego wystąpienia prezes ZTF raczył podzielić się swoją opinią iż jest „bardziej działaczem fotograficznym, aniżeli artystą” i tu myślę, że większość obecnych ledwo powstrzymała się przed głośnym wyrażeniem swojego sprzeciwu. To, że Stanisław Orłowski to człowiek instytucja jest oczywiste, ale równie oczywiste jest to, iż jest artystą fotografikiem, do ZPAF’u przecież na piękne oczy nie przyjmują.

Ogromna, a biorąc pod uwagę środek sezonu urlopowego rekordowa jak na Zamość frekwencja, życzenia, kwiaty i upominki potwierdzają jak wielką sympatią i szacunkiem darzony jest w swoim rodzinnym mieście pan Staś i jego fotografie.

Dwie spośród czterech otwieranych tego dnia wystaw obejrzeć możemy w Muzeum Zamojskim, a są to: „Mój Zamość” oraz „Poszukując Światła”. W galerii w Ratuszu możemy podziwiać „Targowy czwartek”, natomiast” w restauracji Muzealna „Dzieci ulicy”.

„Dzieci ulicy” to zestaw przedstawiający najmłodszych mieszkańców Zamościa podczas ich codziennych zajęć, pracy, obowiązków, ale także chwil odpoczynku i zabawy. Urocza historia i myślę, że bardzo ciekawa lekcja dla współczesnych – nie tylko najmłodszych zamościan.

„Targowy Czwartek” to obrazy  zarejestrowane przez Stanisława Orłowskiego na zamojskim Nowym Mieście w roku 1964. Przedstawiają one letnie i zimowe sceny, jakie 45 lat temu można było zobaczyć co tydzień na zamojskim targu. Ludzie liczący pieniądze, sprzedający i kupujący produkty rolne, wiklinowe kosze, meble – czy raczej pojedyncze ich sztuki i oczywiście zwierzęta. Zobaczyć możemy również  ludzi odpoczywających i rozmawiających – co nie tylko z powodu odległych czasów, a więc niedzisiejszych strojów i fryzur może stanowić pewną egzotykę.

„Poszukując Światła” to współczesna fotografia, która pozostawia pełną dowolność  interpretacji. Wystawa nawiązuje do tego, bez czego sztuka fotograficzna nie mogłaby istnieć w ogóle, czyli do światła, jego źródeł i różnorodności. Autor ciekawie, w bardzo atrakcyjny sposób pokazuje nam najprostsze rozwiązania i po raz kolejny zauważyć możemy, jak w najdrobniejszych, najzwyklejszych szczegółach dostrzec coś więcej.

„Mój Zamość”… wisienka na torcie, kropka nad i, kwintesencja chyba nie tylko tych czterech jubileuszowych wystaw. Zaryzykowałbym stwierdzenie, iż jest to kwintesencja fotografii Stanisława Orłowskiego. Oczywiście narażam się pewnie tym stwierdzeniem, być może nawet bardzo, ale postaram się szybko wytłumaczyć. Interesując się „świadomie” fotografią, śledząc ją od około 10 lat, pamiętam kilka wystaw prezesa ZTF’u, pamiętam wiele fotografii – oczywiście stanowi to pewnie tylko niewielką część jego wszystkich prac.

Z artystą, który często odsłania się publiczności może być jak z muzykiem nagrywającym wiele płyt, jak z pisarzem wydającym wiele książek. Pójdę o krok dalej– jak z tenisistą biorącym udział w każdym turnieju. Niezmiernie ciężko jest, a wręcz jest to niemożliwe utrzymywać cały czas najwyższy poziom i być w szczytowej formie. Stanisław Orłowski podjął to ryzyko i odsłonił nam ogromną część swojej twórczości, raczył nas swoimi pracami, a nie chował dla siebie pokazując jedynie niewielki ich ułamek. Chwała mu za to!

„Mój Zamość” to zestaw fotografii z okresu 15 lat! Myślę, że to jeden z czynników, który wpływa na powodzenie tej wystawy. Kolejny, to fakt iż nie jest to ostatnie 15 lat – a to przecież z punktu widzenia twórcy bardzo ważny punkt. Autor miał ogromnie dużo czasu na odetchnięcie od tych prac, na odseparowanie się od uczuć związanych z ich wykonaniem, od sytuacji jakie się z nimi wiążą. Mój Zamość to nie tylko nieoceniony zapis socjologiczny, nieprzeceniony dokument – to moim zdaniem, przede wszystkim ekspozycja nie do przecenienia fotograficznie! Wspaniałe fotografie przedstawiające Zamość z lat 1959 – 1964. Zamość, jego architekturę, infrastrukturę, ale również jego mieszkańców. Mnie osobiście ta wystawa bardzo wzruszyła i jestem wciąż pod jej ogromnym wrażeniem. Żywię nadzieję, że nie po raz ostatni będzie nam dane ją oglądać, a co więcej bardzo chciałbym, aby zawitała ona do jak największej liczby miast nie tylko w Polsce, bo „Mój Zamość” to naprawdę poziom światowy!

Tekst i zdjęcia: Wojciech Kapuściński
środa, 29 lipca 2009 roku
Rok 2009 jest jubileuszowy pod wieloma względami, ale nasze miasto może poszczycić się jeszcze jednym jubileuszem, i to nie byle jakim!

Nie ma chyba osoby w Zamościu, która po usłyszeniu słów „Galeria” czy „Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne” nie pomyślałaby o Stanisławie Orłowskim. Prezes Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego obchodzi w tym roku 75 urodziny oraz pięćdziesięciolecie pracy twórczej.
Z okazji tak wspaniałego jubileuszu szanowny jubilat przygotował nam prawdziwą gratkę.



"Ciekawa lektura" - rok 1960, fot. Stanisław Orłowski

14 sierpnia, o godzinie 14:00 w sali Muzeum Zamojskiego odbędzie się uroczyste otwarcie aż czterech autorskich wystaw fotograficznych!
W Muzeum Zamojskim obejrzeć będziemy mogli dwie wystawy zatytułowane „Mój Zamość” oraz „Poszukując Światła”, w Galerii Fotografii Ratusz wyeksponowany zostanie „Targowy czwartek”, natomiast „Dzieci ulicy” będą do obejrzenia w autorskiej galerii fotografii Stanisława Orłowskiego w Restauracji Muzealna.

Miłośników fotografii i sztuki w ogóle, pasjonatów Zamościa, lokalnych patriotów, a przede wszystkim osoby chcące zobaczyć prace oraz złożyć życzenia panu Stanisławowi Orłowskiemu serdecznie zapraszamy do Muzeum Zamojskiego w Zamościu, dnia 14 sierpnia na godzinę 14:00.



"Staromiejska uliczka I" - rok 1960, fot. Stanisław Orłowski

Tekst: Wojciech Kapuściński
środa, 22 lipca 2009 roku
Brat Konrad, to nie tylko – jak możecie się Państwo sugerować nazwiskiem – brat Wojciecha Kapuścińskiego, ale także pochodzący z Zamościa zakonnik, a konkretnie Franciszkanin, który od kilku lat mieszka w Niemczech.

W ubiegłym roku w ramach I Festiwalu Kultury Włoskiej „Arte, Cultura, Musica E…” mogliśmy w Galerii Fotografii w Ratuszu oglądać wystawę fotografii pt. „Włoskie Notatki”. W ramach drugiej odsłony tego festiwalu, w bieżącym roku Galeria gości indywidualną wystawę jednego z trzech ubiegłorocznych autorów – Konrada Kapuścińskiego.

Piza w obiektywie brata Konrada to przede wszystkim zestaw prac przedstawiających architekturę tego jakże słynnego miasta. Autor na w zasadzie wyłącznie czarno-białych fotografiach pokazuje między innymi fasady zabytkowych budynków i kamienic, uliczki, place, oraz fragmenty przedstawiające detale architektoniczne.
Robi to zupełnie zgrabnie, dobrze radząc sobie z oczywistymi trudnościami, jakie napotyka każdy fotografujący architekturę. Czarno-białe, kontrastowe prace emanują bogactwem i różnorodnością architektury uświetnionej w chyba dosyć ostrym słońcu, przy bardzo wyraźnych cieniach podkreślających ową rozmaitość. Nie mogło oczywiście zabraknąć fotografii najsłynniejszego zabytku, czyli krzywej wieży, bez której dla części zwiedzających wystawa mogłaby być oceniona jako niepełna.

„Piza” to moim zdaniem ciekawa propozycja po bardzo kolorowej wystawie Artura Magdziarza i myślę, że nie tylko znawcom i sympatykom fotografii, architektury czy ogólnie Włoch, przypadnie ona do gustu.

Chociaż nie patrzę bezkrytycznie na prace mojego brata, a wręcz przeciwnie, nie wszystkie jego fotografie uważam za dobre. Myślę, że ma wiele bardzo udanych zdjęć i kibicuje mu z całego serca. Ta wystawa jednak jest według mnie bardzo dobra, a przede wszystkim ciekawa. Bez fałszywej skromności i grama zażenowania, zupełnie przekonany o jej wartości zapraszam każdego do odwiedzenia Galerii w Ratuszu i obejrzenia „Pizy w obiektywie Konrada Kapuścińskiego”.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Kapuściński
środa, 8 lipca 2009 roku
Drugi zamojski festiwal Kultury Włoskiej "ARTE, CULTURA, MUSICA E..." jest okazją do zaprezentowania mieszkańcom kolejnej wystawy poświęconej architekturze Włoch. Jest nią ekspozycja zdjęć autorstwa Konrada Kapuścińskiego, których tematem jest miasto Piza.

Czarno - białe prace Kapuścińskiego doskonale uwypuklają bogate zdobnictwo włoskiej architektury, a także zawracają uwagę na najciekawsze obiekty oraz urokliwe zaułki i fragmenty miasta. Autor celowo zrezygnował z koloru, aby stworzyć spokojne obrazy włoskiej architektury do studiowania jej bogactwa formy i rysunku. Warto ją postudiować oglądając wystawowe prace Kapuścińskiego.

Wystawę można oglądać w Galerii Fotografii "Ratusz" do 2 sierpnia 2009
Serdecznie zapraszamy.
piątek, 19 czerwca 2009 roku
Artur Magdziarz, członek Stowarzyszenia Twórców Fotoklub Rzeczpospolitej Polskiej, Fotoklubu Zamek ze Szczecina oraz Szczecińskiego Towarzystwa Fotograficznego, laureat wielu nagród i wyróżnień w konkursach fotograficznych w Polsce i za granicą, autor wielu wystaw indywidualnych oraz uczestnik kilkudziesięciu wystaw zbiorowych prezentuje nam kolorowe widoki architektury Burano, wyspy Laguny Weneckiej oraz kolorowe pejzaże Toskanii, włoskiego regionu, którego nikomu chyba przedstawiać nie trzeba.

Tytuł wystawy literalnie nawiązuje do koloru, ale chyba nawet najwięksi optymiści aż takiego nasycenia różnych barw się nie spodziewali. To pierwsza rzecz, która uderzyła mnie po wejściu do galerii. Byłbym hipokrytą gdybym nie przyznał się do sympatii do bardzo nasyconych kolorów, w końcu sam używałem w tym celu pozytywów, a teraz zdarza mi się nierzadko podkręcać nasycenie w programie graficznym. Jednakże takie przesycenie barwami wydaje mi się lekko nadmierne. Kolejna rzecz, która zwróciła moją uwagę to – moim zdaniem – zbyt mała ostrość prac przedstawiających architekturę. Tutaj także należy się słowo wyjaśnienia – ogromnie nie lubię do granic możliwości wyostrzonych fotografii, ale  powiększenia jaki możemy oglądać w Ratuszu zdają się być niemalże dokładnie po drugiej stronie tego bieguna. Wydaje mi się – chociaż mogę się mylić – iż można było zrezygnować
z kilku centymetrów na rzecz jakości powiększenia. Ostatnia już rzecz, której chciałbym się przyczepić to ramki toskańskich pejzaży. Odnoszę wrażenie, iż łączy się to wszystko w jedną całość – zupełnie niepotrzebnie, ponieważ według mojej oceny, kilka centymetrów mniejsze, mniej nasycone i pozbawione tych quasi efekciarskich ramek fotografie stworzyłyby znacznie lepszą całość.

Mimo tego, że zacząłem od minusów, obiektywnie rzecz ujmując wystawa jest dobra. Architektura Burano jest naprawdę ciekawa, sposób jej pokazania także, szczególnie podoba mi się on od strony kompozycyjnej. Bardzo ciekawe fronty kamienic, intrygujące drzwi
i okiennice, ładnie poukładane w kadrach linie i kształty, a także bardzo interesujące połączenia barwne znacznie przewyższają niuanse, o których pisałem wcześniej.

Pejzaże Toskanii  zachwycają chyba wszystkich, którzy mieli okazje oglądać je choćby na zdjęciach, a te autorstwa Artura Magdziarza są bezsprzecznie bardzo dobre. Oczywiście niektóre z nich zdają się wyróżniać, ale jestem przekonany, że odwiedzający zwrócą uwagę na różne prace i tradycyjnie każdy znajdzie coś dla siebie. Mnie osobiście, chociaż nie jestem miłośnikiem, ani specjalistą od pejzażu podobają się obie części – zarówno architektura, jak i pejzaż. Wobec czego wszystkich zapraszam do Galerii Fotografii „Ratusz”!

Tekst i zdjęcia: Wojciech Kapuściński
sobota, 16 maja 2009 roku
Już od niespełna dwóch tygodni w zamojskim Ratuszu gości druga wystawa fotograficznej grupy twórczej FotoQuortet. „Cztery strony krajobrazu” to zestaw tym razem przygotowany w towarzystwie  żyjącej legendy, Pawła Pierścińskiego.

Niestety nie mogłem być na wernisażu, stąd nie wiem nawet, który z autorów zaszczycił przybyłych na otwarcie wystawy gości swoją obecnością, a także co powiedział.

Z doświadczenia wiem, że wielu fotografujących nie lubi mówić o swoich pracach i często przytaczają powiedzenie, że o zdjęciach nie powinno się opowiadać, a je oglądać. Obejrzałem dziś wystawę w Ratuszu i w zasadzie pozostaje mi przytaknąć. Być może z perspektywy czasu mógłbym napisać coś więcej, ale napiszę po prostu – jak mawia dzisiejsza młodzież – „opadła mi szczena”.

Andrzej Borowiec pokazuje pejzaż w charakterystyczny dla siebie sposób, bajkowy, ale mroczny, jednakże wizja ta mnie osobiście ogromnie odpowiada. O pracach Pawła Pierścińskiego cokolwiek bym nie napisał, to będzie za mało. Czarno-białe fotografie mistrza pejzażu to prawdziwa gratka – możemy zachwycać się na nich zarówno wspaniałymi kadrami, idealną techniką, ale także ciekawym, twórczym zastosowaniem różnych ogniskowych obiektywów.  Kolorowe krajobrazy pól Tadeusza Chmielewskiego w całej ekspozycji stanowią odskocznię w stronę tradycyjnego, klasycznego ujęcia tematu. Fotografie Jarka Bartoszka natomiast umiejscowiłbym gdzieś pomiędzy tymi wizjami. Z jednej strony klasycznie, bez większych ingerencji – jednakże również intrygująco, klimatycznie i nie wprost.

Po raz kolejny mamy okazję obejrzeć piękne fotografie, dodatkowo podane w wyśmienity sposób. „Cztery strony krajobrazu” to zestaw obligatoryjny, lektura obowiązkowa, prawdzie „a must see” dla każdego miłośnika fotografii. Czterech autorów, cztery różne wizje, cztery strony krajobrazu… naprawdę, nic dodać, nic ująć.

Przyznam, iż od dnia wernisażu nie mogłem się doczekać wizyty w Galerii, a szczególnie ciekawy byłem prac Pawła Pierścińskiego. Naturalnie, warto było czekać, zaś cierpliwość została mi wynagrodzona z nawiązką przez wszystkich autorów. Z prawdziwą radością obejrzałem „Cztery strony krajobrazu” co wszystkim Państwu szalenie polecam – macie Państwo na to jeszcze dwa tygodnie!

Tekst i zdjęcia: Wojciech Kapuściński
piątek, 1 maja 2009 roku
W ramach II Festiwalu Kultury Włoskiej „ARTE, CULTURA, MUSICA E...” Galeria Fotografii „Ratusz” zaprezentuje 5-go czerwca 2009 (godzina 14.00) wystawę prac Artura Magdziarza „ITALIA – ŻYJ KOLOROWO”. Wenecja, to miejsce odwiedzane przez miliony turystów. Jednak tylko niewielu spośród tłumu falującego na jej wąskich uliczkach, że obok – 20 minut drogi tramwajem wodnym – jest nieco inny świat. To Burano, wyspa i miasteczko w weneckiej lagunie, znane z ręcznie tkanych koronek, ale tak naprawdę zaskakujące przybysza swoimi bajecznie kolorowymi i radosnymi domami. Pośród malowniczych ścian, drzwi i okiennic, świat zaczyna żyć na nowo, wszystko wydaje się inne. Weselsze i oderwane od trosk życia codziennego. Powiedzenie „Żyj kolorowo” nabiera na Burano realnego znaczenia. Kto je raz odwiedzi, chciałby tam wracać, by chłonąć tę jakże zwyczajną kolorową radość. Po prostu ładować akumulatory życiowego optymizmu. Toskania – jeden z najpiękniejszych regionów Włoch, zachwyca pięknymi widokami, miasteczkami przesiąkniętymi wielowiekową kulturą i tym „czymś”, co tak trudno opisać, ale jakże łatwo poczuć, gdy się już tam jest. Kiedy nad Toskanią wstaje dzień, aż zapiera dech, wszak to cud na ziemi. Malownicze doliny, poprzecinane wstęgami rzek, z rozrzuconymi pośród nich majestatycznymi starymi domami, które wyglądają jakby stały od zawsze. Przybysza urzeka ciepło mieszkańców, doskonała kuchnia, sery i wina, nie mające sobie równych. Raz odwiedzić Toskanię, to jak poznać urzekającą kobietę – chciało by się do niej wracać i wracać, a najlepiej zostać z nią na zawsze. La Bella Toscana.

Zapraszamy do Galerii Ratusz (Rynek Wielki 13) na otwarcie wystawy w piątek 5-go czerwca 2009 o godzinie 14.00. Wystawę udostępniła Agencja ZEGART.
czwartek, 16 kwietnia 2009 roku
Galeria Fotografii Ratusz zaprasza na wernisaż wystawy Grupy Twórczej FOTO-QUORTET, pod tytułem " Cztery strony krajobrazu" w środę 29 kwietnia o godzinie 14:00.

Fotograficzna Grupa Twórcza FOTO-QUORTET powstała wiosną 2007 roku. W jej skład wchodzą: Andrzej Borowiec i Tadeusz J. Chmielewski z Lublina oraz Jarosław Bartoszek z Puław. Czwartym filarem Kwartetu jest ... za każdym razem ktoś inny: znakomity Honorowy Gość Przyjaciel w Fotografii. Gościem pierwszej wystawy "Pasma" (2007) był Mieczysław Wielomski, natomiast w drugiej (otwieranej właśnie w Zamościu) uczestniczy Paweł Pierściński z Kielc, jeden z najwybitniejszych fotografów polskiego pejzażu, twórca " Kieleckiej Szkoły Krajobrazu". Wernisaż wystawy w środę 29 kwietnia 2009 o godzinie 14:00. Będzie ona czynna do 31 maja 2009.
Zapraszamy.
wtorek, 14 kwietnia 2009 roku
Podczas otwarcia wystawy Zdjęcie Roku 2008, które miało miejsce w pierwszy piątek kwietnia w Ratuszu, nawet sam prezes ZTF, Stanisław Orłowski był zdziwiony, że to już czternasta edycja tego konkursu. Od kilkunastu już lat jest on organizowany przez Zamojski Dom Kultury przy współpracy Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego oraz Tygodnika Zamojskiego. W bieżącej edycji udział wzięło 58 autorów z Polski i Ukrainy, którzy nadesłali łącznie 219 prac.

Nagrodę główną i tytuł Zdjęcie Roku otrzymała Ewelina Siemko z Zamościa za fotografię pod tytułem „Otchłań”. Zwycięska fotografia przedstawia jedno z jeszcze nie wyremontowanych podwórek na zamojskiej starówce. Ładnie oświetlony, pionowy kadr, zgrabnie z każdej strony domknięty czernią, z której po bokach wyłaniają się wejścia do klatek schodowych, a na dole stary, nierówny i niekompletny już bruk. Dobrze zastosowana czarno biała technika pięknie współgra ze sfotografowaną sceną.

Jury oprócz nagrody głównej przyznało w tym roku dwa wyróżnienia, które otrzymali Wojciech Czerwieniec za „Uliczną tancerkę” oraz Orest Lyzhechka za zdjęcie pt. „Melodia”. Dyplom Dyrektora Zamojskiego Domu Kultury przypadł pracy zatytułowanej „Tradycja” autorstwa Wojciecha Domagały, natomiast Michał Bojkowski został wyróżniony Dyplomem Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego za fotografię „Piechotą do…”.
Zdjęcie autorstwa Wojciecha Czerwieńca przedstawia tańczącą na ulicy kobietę. Zdjęty z fotografii kolor i pozostawiona jedynie czerwień nadają scenie dynamiki dodatkowo podkreślonej ładnym układem wstęgi, poprowadzonej przez tancerkę łagodnym łukiem w poprzek kadru.

Orest Lyzhechka w swojej pracy ukazuje wiolonczelistkę grającą na scenie przed stojącymi naprzeciw niej nutami i leżącymi instrumentami. Czarno-biała praca jest dopracowana pod każdym względem, przemyślany temat, nienaganna technika i dobry kadr sprawiają, że nawet osoby nie znające się na fotografii bardzo dobrze odbierają to zdjęcie.

„Tradycja” Wojciecha Domagały przedstawia postaci estetycznie ułożone po przekątnej kwadratowego kadru. Widzimy starszą kobietę, lekko przygarbioną, idącą o lasce w tradycyjnej, wiejskiej, chciałoby się rzec regionalnej chuście i pelerynie, oraz dwóch mężczyzn i wóz z zaprzęgniętym koniem – tytuł bez wątpienia trafiony.

Fotografia Michała Bojkowskiego ukazuje kobietę ubraną w letnią, kwiecistą sukienkę, trzymającą w jednym ręku polne kwiaty, a w drugim rąbek sukni, idącą boso środkiem mokrej od deszczu ulicy. Ponownie kwadratowy kadr oraz ciekawa, perfekcyjnie dobrana głębia ostrości powodują wrażenie użycia średniego formatu, a sukienka w kwiaty, mokra ulica i charakter miasteczka sprawiają, że zdjęcie jest niezwykle romantyczne.

Ponieważ ogólny poziom konkursu był dosyć wysoki, poza wyróżnionymi pracami na szczególną uwagę zasługują również inne fotografie. Valery Bihun po raz kolejny pokazał piękno kobiecego ciała. Tytuł „Nude 15” sugeruje, iż jest to fotografia z serii, którą dwa lata temu autor wygrał Zdjęcie Roku (Nude 7 otrzymało tytuł Zdjęcie Roku 2006 – przyp. autor). Poziomy, perfekcyjnie oświetlony kadr przedstawia fragment ciała modelki, przysłonięty białą szatą. Wielu aktom można zarzucić zbędne elementy w postaci na przykład nie trafionej biżuterii, ale nie w tym przypadku. Bransoletka w tej scenie jest bezapelacyjnie niezbędna.

Praca Lidii Beaty Barej to spokojne, stonowane zestawienie (przynajmniej) trzech klatek przedstawiające sen, a może pragnienia tytułowego „Marzyciela”. Pomimo nałożenia kilku klatek, zdjęcie jest bardzo czytelne, a temat pracy niezwykle przyjemny i myślę, że każdemu przypadnie do gustu.
Kolejne zdjęcie warte zauważenia jest autorstwa Olgi Baranowej. Przedstawia młodą, długowłosą kobietę jadącą rowerem. Interesująca tonacja wspaniale współgra z ubraniem cyklistki sprawiając wrażenie, że uwieczniona scena pochodzi sprzed wielu lat. Oglądając to zdjęcie nie sposób oprzeć się wrażeniu jakbyśmy oglądali film „w starym kinie”, albo przenieśli się w czasie.

Kolejny artysta z Ukrainy, Eugen Boyarchuk sfotografował śliczną, czarnowłosą dziewczynę w czarnej szacie przypominającej habit, spod którego na nieokrytym ciele widzimy pokrywające prawie całe ramie blizny. „Taka dola” emanuje ambiwalentnymi uczuciami. Zdjęcie, które z jednej strony przedstawia pogodzenie się z losem, z drugiej jednak kolczyk w twarzy oraz oczy modelki zdają się wyrażać bunt, sprzeciw wobec losu
i niemałą siłę dziewczyny w habicie.

Fotografia Aleksieja Demidowa to jedna z lepszych prac na wystawie. Warto zwrócić szczególną uwagę na to zdjęcie, nie tylko ze względów fotograficznych. Przedstawia ona kobietę siedzącą na starych szmatach, bardziej przypominających wysypisko śmieci, aniżeli miejsce do siedzenia. Wzrok kobiety skierowany jest w obiektyw, niemniej jednak w tym przypadku dodaje to przedstawionej scenie dramatyzmu. Spojrzenie kobiety koresponduje z drutem kolczastym za którym przyszło jej żyć. W „Życiu za kolczastym drutem” także trudno doszukać się jednoznacznej odpowiedzi – niezwykle trudno określić czy spojrzenie przedstawionej na zdjęciu kobiety jest pełne smutku i cierpienia, czy może kobieta jest już pogodzona z losem. Zdjęcie, jakich niestety – a może, paradoksalnie na szczęście – wiele możemy oglądać przy okazji wszelkich konkursów fotograficznych, szczególnie fotografii prasowej, przypomina, iż są jeszcze miejsca na świecie, gdzie życie ludzkie przedstawia bardzo niską, czy też nie prezentuje żadnej wartości.

Nie sposób nie zauważyć, że niemalże trzy-czwarte wszystkich fotografii na wystawie to prace czarno-białe, kolejne zdjęcia mają albo częściowo „zdjęty” kolor, albo zmniejszone nasycenie lub stonowane kolory. Jest to być może ukłon w stronę tradycyjnej fotografii czarno-białej, przez wiele osób uważanej – niesłusznie zresztą – za bardziej artystyczną. Być może spowodowane to jest przesytem „ładnymi widoczkami”, do granic czystymi i ekstremalnie kolorowymi, „pocztówkowymi” pracami. Nie miejsce to na rozstrzyganie takich sporów, lecz ewidentnie pokazuje to, że dla uczestników konkursu fotografia to coś więcej niż tylko bezrefleksyjne „pstrykanie”.

Kolejną rzeczą na którą trzeba zwrócić uwagę to systematycznie zwiększający się zasięg konkursu – co zgodnie podczas wernisażu podkreślali przedstawiciele organizatorów. Od kilku lat, prace na zamojski konkurs nadsyłają także artyści z większych miast, takich jak Częstochowa, Bytom, Kraków czy Wrocław, a więc miast fotograficznie mocnych. Na szczególną uwagę zasługuje fakt udziału obcokrajowców. Z sąsiadującej z nami Ukrainy co roku dociera wiele fotografii, co sprawia, że Zdjęcie Roku staje się konkursem międzynarodowym. Fotografowie z Ukrainy od kilku lat regularnie uczestniczą w konkursie nadsyłając zdjęcia naprawdę bardzo wysokiej jakości. O czym może świadczyć chociażby fakt, że żaden z autorów zza naszej wschodniej granicy nie odpadł przy obradach jury.

Obserwując kolejne wystawy pokonkursowe, a w tym roku z perspektywy jurora mając zaszczyt i przyjemność obejrzenia wszystkich nadesłanych fotografii należy podkreślić rosnący poziom konkursu. Coraz większa liczba uczestników, niekoniecznie już tylko z Zamościa i okolic, tudzież coraz lepsze zdjęcia definitywnie świadczą o rosnącym prestiżu zamojskiego konkursu. Jednakże, z powodu przyjętej wcześniej zasady akceptacji tylko jednej pracy każdego zakwalifikowanego autora, na wystawie nie możemy oglądać wielu naprawdę interesujących zdjęć. Być może warto przemyśleć i przedyskutować kwestię zmiany wyżej wymienionej konwencji, lub pomyśleć o dwuczęściowej, lub dodatkowej ekspozycji najlepszych prac.

Nie chciałbym, aby zostało to odebrane jako wrzucanie kamyczka do własnego ogródka, raczej jako przyczynek do dyskusji. Podkreślę zatem raz jeszcze i wyraźnie – poziom konkursu jest bardzo wysoki, a tak dobrej wystawy pokonkursowej sobie nie przypominam.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Kapuściński

Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne
już od ponad 55-ciu lat działa na rzecz kultury.
Od 2013 roku jest organizacją pożytku publicznego.

Przekazując nam 1% swojego podatku, pomagasz rozkręcać lokalną kulturę.

KRS 0000076428

75 1240 2816 1111 0010 4467 4192

Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne
ul. Wyszyńskiego 28 a,
22-400 Zamość

NIP 922-243-27-33
Regon 950434444