środa, 8 lipca 2009 roku
Drugi zamojski festiwal Kultury Włoskiej "ARTE, CULTURA, MUSICA E..." jest okazją do zaprezentowania mieszkańcom kolejnej wystawy poświęconej architekturze Włoch. Jest nią ekspozycja zdjęć autorstwa Konrada Kapuścińskiego, których tematem jest miasto Piza.

Czarno - białe prace Kapuścińskiego doskonale uwypuklają bogate zdobnictwo włoskiej architektury, a także zawracają uwagę na najciekawsze obiekty oraz urokliwe zaułki i fragmenty miasta. Autor celowo zrezygnował z koloru, aby stworzyć spokojne obrazy włoskiej architektury do studiowania jej bogactwa formy i rysunku. Warto ją postudiować oglądając wystawowe prace Kapuścińskiego.

Wystawę można oglądać w Galerii Fotografii "Ratusz" do 2 sierpnia 2009
Serdecznie zapraszamy.
piątek, 19 czerwca 2009 roku
Artur Magdziarz, członek Stowarzyszenia Twórców Fotoklub Rzeczpospolitej Polskiej, Fotoklubu Zamek ze Szczecina oraz Szczecińskiego Towarzystwa Fotograficznego, laureat wielu nagród i wyróżnień w konkursach fotograficznych w Polsce i za granicą, autor wielu wystaw indywidualnych oraz uczestnik kilkudziesięciu wystaw zbiorowych prezentuje nam kolorowe widoki architektury Burano, wyspy Laguny Weneckiej oraz kolorowe pejzaże Toskanii, włoskiego regionu, którego nikomu chyba przedstawiać nie trzeba.

Tytuł wystawy literalnie nawiązuje do koloru, ale chyba nawet najwięksi optymiści aż takiego nasycenia różnych barw się nie spodziewali. To pierwsza rzecz, która uderzyła mnie po wejściu do galerii. Byłbym hipokrytą gdybym nie przyznał się do sympatii do bardzo nasyconych kolorów, w końcu sam używałem w tym celu pozytywów, a teraz zdarza mi się nierzadko podkręcać nasycenie w programie graficznym. Jednakże takie przesycenie barwami wydaje mi się lekko nadmierne. Kolejna rzecz, która zwróciła moją uwagę to – moim zdaniem – zbyt mała ostrość prac przedstawiających architekturę. Tutaj także należy się słowo wyjaśnienia – ogromnie nie lubię do granic możliwości wyostrzonych fotografii, ale  powiększenia jaki możemy oglądać w Ratuszu zdają się być niemalże dokładnie po drugiej stronie tego bieguna. Wydaje mi się – chociaż mogę się mylić – iż można było zrezygnować
z kilku centymetrów na rzecz jakości powiększenia. Ostatnia już rzecz, której chciałbym się przyczepić to ramki toskańskich pejzaży. Odnoszę wrażenie, iż łączy się to wszystko w jedną całość – zupełnie niepotrzebnie, ponieważ według mojej oceny, kilka centymetrów mniejsze, mniej nasycone i pozbawione tych quasi efekciarskich ramek fotografie stworzyłyby znacznie lepszą całość.

Mimo tego, że zacząłem od minusów, obiektywnie rzecz ujmując wystawa jest dobra. Architektura Burano jest naprawdę ciekawa, sposób jej pokazania także, szczególnie podoba mi się on od strony kompozycyjnej. Bardzo ciekawe fronty kamienic, intrygujące drzwi
i okiennice, ładnie poukładane w kadrach linie i kształty, a także bardzo interesujące połączenia barwne znacznie przewyższają niuanse, o których pisałem wcześniej.

Pejzaże Toskanii  zachwycają chyba wszystkich, którzy mieli okazje oglądać je choćby na zdjęciach, a te autorstwa Artura Magdziarza są bezsprzecznie bardzo dobre. Oczywiście niektóre z nich zdają się wyróżniać, ale jestem przekonany, że odwiedzający zwrócą uwagę na różne prace i tradycyjnie każdy znajdzie coś dla siebie. Mnie osobiście, chociaż nie jestem miłośnikiem, ani specjalistą od pejzażu podobają się obie części – zarówno architektura, jak i pejzaż. Wobec czego wszystkich zapraszam do Galerii Fotografii „Ratusz”!

Tekst i zdjęcia: Wojciech Kapuściński
sobota, 16 maja 2009 roku
Już od niespełna dwóch tygodni w zamojskim Ratuszu gości druga wystawa fotograficznej grupy twórczej FotoQuortet. „Cztery strony krajobrazu” to zestaw tym razem przygotowany w towarzystwie  żyjącej legendy, Pawła Pierścińskiego.

Niestety nie mogłem być na wernisażu, stąd nie wiem nawet, który z autorów zaszczycił przybyłych na otwarcie wystawy gości swoją obecnością, a także co powiedział.

Z doświadczenia wiem, że wielu fotografujących nie lubi mówić o swoich pracach i często przytaczają powiedzenie, że o zdjęciach nie powinno się opowiadać, a je oglądać. Obejrzałem dziś wystawę w Ratuszu i w zasadzie pozostaje mi przytaknąć. Być może z perspektywy czasu mógłbym napisać coś więcej, ale napiszę po prostu – jak mawia dzisiejsza młodzież – „opadła mi szczena”.

Andrzej Borowiec pokazuje pejzaż w charakterystyczny dla siebie sposób, bajkowy, ale mroczny, jednakże wizja ta mnie osobiście ogromnie odpowiada. O pracach Pawła Pierścińskiego cokolwiek bym nie napisał, to będzie za mało. Czarno-białe fotografie mistrza pejzażu to prawdziwa gratka – możemy zachwycać się na nich zarówno wspaniałymi kadrami, idealną techniką, ale także ciekawym, twórczym zastosowaniem różnych ogniskowych obiektywów.  Kolorowe krajobrazy pól Tadeusza Chmielewskiego w całej ekspozycji stanowią odskocznię w stronę tradycyjnego, klasycznego ujęcia tematu. Fotografie Jarka Bartoszka natomiast umiejscowiłbym gdzieś pomiędzy tymi wizjami. Z jednej strony klasycznie, bez większych ingerencji – jednakże również intrygująco, klimatycznie i nie wprost.

Po raz kolejny mamy okazję obejrzeć piękne fotografie, dodatkowo podane w wyśmienity sposób. „Cztery strony krajobrazu” to zestaw obligatoryjny, lektura obowiązkowa, prawdzie „a must see” dla każdego miłośnika fotografii. Czterech autorów, cztery różne wizje, cztery strony krajobrazu… naprawdę, nic dodać, nic ująć.

Przyznam, iż od dnia wernisażu nie mogłem się doczekać wizyty w Galerii, a szczególnie ciekawy byłem prac Pawła Pierścińskiego. Naturalnie, warto było czekać, zaś cierpliwość została mi wynagrodzona z nawiązką przez wszystkich autorów. Z prawdziwą radością obejrzałem „Cztery strony krajobrazu” co wszystkim Państwu szalenie polecam – macie Państwo na to jeszcze dwa tygodnie!

Tekst i zdjęcia: Wojciech Kapuściński
piątek, 1 maja 2009 roku
W ramach II Festiwalu Kultury Włoskiej „ARTE, CULTURA, MUSICA E...” Galeria Fotografii „Ratusz” zaprezentuje 5-go czerwca 2009 (godzina 14.00) wystawę prac Artura Magdziarza „ITALIA – ŻYJ KOLOROWO”. Wenecja, to miejsce odwiedzane przez miliony turystów. Jednak tylko niewielu spośród tłumu falującego na jej wąskich uliczkach, że obok – 20 minut drogi tramwajem wodnym – jest nieco inny świat. To Burano, wyspa i miasteczko w weneckiej lagunie, znane z ręcznie tkanych koronek, ale tak naprawdę zaskakujące przybysza swoimi bajecznie kolorowymi i radosnymi domami. Pośród malowniczych ścian, drzwi i okiennic, świat zaczyna żyć na nowo, wszystko wydaje się inne. Weselsze i oderwane od trosk życia codziennego. Powiedzenie „Żyj kolorowo” nabiera na Burano realnego znaczenia. Kto je raz odwiedzi, chciałby tam wracać, by chłonąć tę jakże zwyczajną kolorową radość. Po prostu ładować akumulatory życiowego optymizmu. Toskania – jeden z najpiękniejszych regionów Włoch, zachwyca pięknymi widokami, miasteczkami przesiąkniętymi wielowiekową kulturą i tym „czymś”, co tak trudno opisać, ale jakże łatwo poczuć, gdy się już tam jest. Kiedy nad Toskanią wstaje dzień, aż zapiera dech, wszak to cud na ziemi. Malownicze doliny, poprzecinane wstęgami rzek, z rozrzuconymi pośród nich majestatycznymi starymi domami, które wyglądają jakby stały od zawsze. Przybysza urzeka ciepło mieszkańców, doskonała kuchnia, sery i wina, nie mające sobie równych. Raz odwiedzić Toskanię, to jak poznać urzekającą kobietę – chciało by się do niej wracać i wracać, a najlepiej zostać z nią na zawsze. La Bella Toscana.

Zapraszamy do Galerii Ratusz (Rynek Wielki 13) na otwarcie wystawy w piątek 5-go czerwca 2009 o godzinie 14.00. Wystawę udostępniła Agencja ZEGART.
czwartek, 16 kwietnia 2009 roku
Galeria Fotografii Ratusz zaprasza na wernisaż wystawy Grupy Twórczej FOTO-QUORTET, pod tytułem " Cztery strony krajobrazu" w środę 29 kwietnia o godzinie 14:00.

Fotograficzna Grupa Twórcza FOTO-QUORTET powstała wiosną 2007 roku. W jej skład wchodzą: Andrzej Borowiec i Tadeusz J. Chmielewski z Lublina oraz Jarosław Bartoszek z Puław. Czwartym filarem Kwartetu jest ... za każdym razem ktoś inny: znakomity Honorowy Gość Przyjaciel w Fotografii. Gościem pierwszej wystawy "Pasma" (2007) był Mieczysław Wielomski, natomiast w drugiej (otwieranej właśnie w Zamościu) uczestniczy Paweł Pierściński z Kielc, jeden z najwybitniejszych fotografów polskiego pejzażu, twórca " Kieleckiej Szkoły Krajobrazu". Wernisaż wystawy w środę 29 kwietnia 2009 o godzinie 14:00. Będzie ona czynna do 31 maja 2009.
Zapraszamy.
wtorek, 14 kwietnia 2009 roku
Podczas otwarcia wystawy Zdjęcie Roku 2008, które miało miejsce w pierwszy piątek kwietnia w Ratuszu, nawet sam prezes ZTF, Stanisław Orłowski był zdziwiony, że to już czternasta edycja tego konkursu. Od kilkunastu już lat jest on organizowany przez Zamojski Dom Kultury przy współpracy Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego oraz Tygodnika Zamojskiego. W bieżącej edycji udział wzięło 58 autorów z Polski i Ukrainy, którzy nadesłali łącznie 219 prac.

Nagrodę główną i tytuł Zdjęcie Roku otrzymała Ewelina Siemko z Zamościa za fotografię pod tytułem „Otchłań”. Zwycięska fotografia przedstawia jedno z jeszcze nie wyremontowanych podwórek na zamojskiej starówce. Ładnie oświetlony, pionowy kadr, zgrabnie z każdej strony domknięty czernią, z której po bokach wyłaniają się wejścia do klatek schodowych, a na dole stary, nierówny i niekompletny już bruk. Dobrze zastosowana czarno biała technika pięknie współgra ze sfotografowaną sceną.

Jury oprócz nagrody głównej przyznało w tym roku dwa wyróżnienia, które otrzymali Wojciech Czerwieniec za „Uliczną tancerkę” oraz Orest Lyzhechka za zdjęcie pt. „Melodia”. Dyplom Dyrektora Zamojskiego Domu Kultury przypadł pracy zatytułowanej „Tradycja” autorstwa Wojciecha Domagały, natomiast Michał Bojkowski został wyróżniony Dyplomem Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego za fotografię „Piechotą do…”.
Zdjęcie autorstwa Wojciecha Czerwieńca przedstawia tańczącą na ulicy kobietę. Zdjęty z fotografii kolor i pozostawiona jedynie czerwień nadają scenie dynamiki dodatkowo podkreślonej ładnym układem wstęgi, poprowadzonej przez tancerkę łagodnym łukiem w poprzek kadru.

Orest Lyzhechka w swojej pracy ukazuje wiolonczelistkę grającą na scenie przed stojącymi naprzeciw niej nutami i leżącymi instrumentami. Czarno-biała praca jest dopracowana pod każdym względem, przemyślany temat, nienaganna technika i dobry kadr sprawiają, że nawet osoby nie znające się na fotografii bardzo dobrze odbierają to zdjęcie.

„Tradycja” Wojciecha Domagały przedstawia postaci estetycznie ułożone po przekątnej kwadratowego kadru. Widzimy starszą kobietę, lekko przygarbioną, idącą o lasce w tradycyjnej, wiejskiej, chciałoby się rzec regionalnej chuście i pelerynie, oraz dwóch mężczyzn i wóz z zaprzęgniętym koniem – tytuł bez wątpienia trafiony.

Fotografia Michała Bojkowskiego ukazuje kobietę ubraną w letnią, kwiecistą sukienkę, trzymającą w jednym ręku polne kwiaty, a w drugim rąbek sukni, idącą boso środkiem mokrej od deszczu ulicy. Ponownie kwadratowy kadr oraz ciekawa, perfekcyjnie dobrana głębia ostrości powodują wrażenie użycia średniego formatu, a sukienka w kwiaty, mokra ulica i charakter miasteczka sprawiają, że zdjęcie jest niezwykle romantyczne.

Ponieważ ogólny poziom konkursu był dosyć wysoki, poza wyróżnionymi pracami na szczególną uwagę zasługują również inne fotografie. Valery Bihun po raz kolejny pokazał piękno kobiecego ciała. Tytuł „Nude 15” sugeruje, iż jest to fotografia z serii, którą dwa lata temu autor wygrał Zdjęcie Roku (Nude 7 otrzymało tytuł Zdjęcie Roku 2006 – przyp. autor). Poziomy, perfekcyjnie oświetlony kadr przedstawia fragment ciała modelki, przysłonięty białą szatą. Wielu aktom można zarzucić zbędne elementy w postaci na przykład nie trafionej biżuterii, ale nie w tym przypadku. Bransoletka w tej scenie jest bezapelacyjnie niezbędna.

Praca Lidii Beaty Barej to spokojne, stonowane zestawienie (przynajmniej) trzech klatek przedstawiające sen, a może pragnienia tytułowego „Marzyciela”. Pomimo nałożenia kilku klatek, zdjęcie jest bardzo czytelne, a temat pracy niezwykle przyjemny i myślę, że każdemu przypadnie do gustu.
Kolejne zdjęcie warte zauważenia jest autorstwa Olgi Baranowej. Przedstawia młodą, długowłosą kobietę jadącą rowerem. Interesująca tonacja wspaniale współgra z ubraniem cyklistki sprawiając wrażenie, że uwieczniona scena pochodzi sprzed wielu lat. Oglądając to zdjęcie nie sposób oprzeć się wrażeniu jakbyśmy oglądali film „w starym kinie”, albo przenieśli się w czasie.

Kolejny artysta z Ukrainy, Eugen Boyarchuk sfotografował śliczną, czarnowłosą dziewczynę w czarnej szacie przypominającej habit, spod którego na nieokrytym ciele widzimy pokrywające prawie całe ramie blizny. „Taka dola” emanuje ambiwalentnymi uczuciami. Zdjęcie, które z jednej strony przedstawia pogodzenie się z losem, z drugiej jednak kolczyk w twarzy oraz oczy modelki zdają się wyrażać bunt, sprzeciw wobec losu
i niemałą siłę dziewczyny w habicie.

Fotografia Aleksieja Demidowa to jedna z lepszych prac na wystawie. Warto zwrócić szczególną uwagę na to zdjęcie, nie tylko ze względów fotograficznych. Przedstawia ona kobietę siedzącą na starych szmatach, bardziej przypominających wysypisko śmieci, aniżeli miejsce do siedzenia. Wzrok kobiety skierowany jest w obiektyw, niemniej jednak w tym przypadku dodaje to przedstawionej scenie dramatyzmu. Spojrzenie kobiety koresponduje z drutem kolczastym za którym przyszło jej żyć. W „Życiu za kolczastym drutem” także trudno doszukać się jednoznacznej odpowiedzi – niezwykle trudno określić czy spojrzenie przedstawionej na zdjęciu kobiety jest pełne smutku i cierpienia, czy może kobieta jest już pogodzona z losem. Zdjęcie, jakich niestety – a może, paradoksalnie na szczęście – wiele możemy oglądać przy okazji wszelkich konkursów fotograficznych, szczególnie fotografii prasowej, przypomina, iż są jeszcze miejsca na świecie, gdzie życie ludzkie przedstawia bardzo niską, czy też nie prezentuje żadnej wartości.

Nie sposób nie zauważyć, że niemalże trzy-czwarte wszystkich fotografii na wystawie to prace czarno-białe, kolejne zdjęcia mają albo częściowo „zdjęty” kolor, albo zmniejszone nasycenie lub stonowane kolory. Jest to być może ukłon w stronę tradycyjnej fotografii czarno-białej, przez wiele osób uważanej – niesłusznie zresztą – za bardziej artystyczną. Być może spowodowane to jest przesytem „ładnymi widoczkami”, do granic czystymi i ekstremalnie kolorowymi, „pocztówkowymi” pracami. Nie miejsce to na rozstrzyganie takich sporów, lecz ewidentnie pokazuje to, że dla uczestników konkursu fotografia to coś więcej niż tylko bezrefleksyjne „pstrykanie”.

Kolejną rzeczą na którą trzeba zwrócić uwagę to systematycznie zwiększający się zasięg konkursu – co zgodnie podczas wernisażu podkreślali przedstawiciele organizatorów. Od kilku lat, prace na zamojski konkurs nadsyłają także artyści z większych miast, takich jak Częstochowa, Bytom, Kraków czy Wrocław, a więc miast fotograficznie mocnych. Na szczególną uwagę zasługuje fakt udziału obcokrajowców. Z sąsiadującej z nami Ukrainy co roku dociera wiele fotografii, co sprawia, że Zdjęcie Roku staje się konkursem międzynarodowym. Fotografowie z Ukrainy od kilku lat regularnie uczestniczą w konkursie nadsyłając zdjęcia naprawdę bardzo wysokiej jakości. O czym może świadczyć chociażby fakt, że żaden z autorów zza naszej wschodniej granicy nie odpadł przy obradach jury.

Obserwując kolejne wystawy pokonkursowe, a w tym roku z perspektywy jurora mając zaszczyt i przyjemność obejrzenia wszystkich nadesłanych fotografii należy podkreślić rosnący poziom konkursu. Coraz większa liczba uczestników, niekoniecznie już tylko z Zamościa i okolic, tudzież coraz lepsze zdjęcia definitywnie świadczą o rosnącym prestiżu zamojskiego konkursu. Jednakże, z powodu przyjętej wcześniej zasady akceptacji tylko jednej pracy każdego zakwalifikowanego autora, na wystawie nie możemy oglądać wielu naprawdę interesujących zdjęć. Być może warto przemyśleć i przedyskutować kwestię zmiany wyżej wymienionej konwencji, lub pomyśleć o dwuczęściowej, lub dodatkowej ekspozycji najlepszych prac.

Nie chciałbym, aby zostało to odebrane jako wrzucanie kamyczka do własnego ogródka, raczej jako przyczynek do dyskusji. Podkreślę zatem raz jeszcze i wyraźnie – poziom konkursu jest bardzo wysoki, a tak dobrej wystawy pokonkursowej sobie nie przypominam.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Kapuściński
poniedziałek, 9 marca 2009 roku
W pierwszej połowie maja ubiegłego roku Urząd Gminy w Narolu zorganizował wspólnie z Zamojskim Towarzystwem Fotograficznym trzydniowy plener fotograficzny, podczas którego dziesiątka miłośników fotografii, rozjechała się po gminie Narol w oczywistym celu.

Wyruszając z miejsca wypadowego, które mieściło się w Woli Wielkiej w podgrupach Robert Bijas, Michał Fandysz, Marek Jawor, Kinga Kierepka, Wojciech Kapuściński,  Piotr Łosiewicz, Mariusz Olszowski, Stanisław Orłowski, Robert Pińkowicz oraz Jarosław Zięba przez trzy dni fotografowaliśmy okolice Narola. Pogoda dopisała, albowiem było słonecznie, miejscami pojawiało się niewielkie zachmurzenie, popadał wiosenny deszczyk, podziwiać mogliśmy piękny wschód i chyba jeszcze piękniejszy zachód słońca – a to wszystko przez obiektywy naszych aparatów, od czasu do czasu w naszym zdaniem najlepszych momentach naciskając spust migawki.

Owocem tych polowań jest poplenerowa wystawa, pt. Narol i Okolice, którą w styczniu mogli zobaczyć mieszkańcy Narola, a od 6 marca możemy oglądać ją, niezmiennie w Galerii, w Ratuszu. Bieżąca ekspozycja dostępna będzie do końca marca.

Jeżeli nie mogą Państwo doczekać się wiosny, powinni niezwłocznie udać się do Galerii, ponieważ tam wiosna pełną parą. Na zaprezentowanych fotografiach oglądać możemy między innymi niemało elementów sakralnych, których na tych terenach jest wiele, architekturę – pałacową, i nie tylko, podziwiać możemy przyrodę i piękno roztoczańskiego krajobrazu. Między innymi poranne mgły po wspomnianym wcześniej wschodzie słońca.

Myślę, że 10 autorów sprawia, że jest bardzo wiele wizji i podejść do fotografowania, tak więc na pewno każdy zwiedzający znajdzie coś dla siebie. Mnie jednak najbardziej – i piszę to absolutnie szczerze i z pełną świadomością, w końcu znam wszystkich autorów prac – podobają się fotografie Jarosława Zięby, Piotra Łosiewicza, Kingi Kierepki i Stanisława Orłowskiego. Zaznaczam, że ten wybór jest tylko moją subiektywną oceną, a wszystkich oglądających wystawę zachęcam do wybrania swoich ulubionych zdjęć. Macie jeszcze na to Państwo ponad trzy tygodnie, a zatem zapraszam!

Tekst i zdjęcia: Wojciech Kapuściński
wtorek, 10 lutego 2009 roku
Uwielbiam przysłowia, a jedno z nich mówi, że diabeł tkwi w szczegółach. Nie chciałbym rozpoczynać dyskusji o diable, i zaznaczam, że nie na nim chcę się skupić, ale właśnie na szczegółach, detalach, elementach, fragmentach… Fotofragmentach.

Andrzej Borowiec (ur. 1967), jest absolwentem UMCS, to z jego inicjatywy w 1999 roku reaktywowano Lubelskie Towarzystwo Fotograficzne, którego wówczas został sekretarzem, a następnie prezesem. Komisarz wystaw, juror konkursów fotograficznych, członek – poza wspomnianym wyżej Lubelskim Towarzystwem Fotograficznym  – Klubu Fotograficznego LX, Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej a także Grupy Twórczej Fotoquortet (której „Pasma” mogliśmy oglądać w Ratuszu, w ubiegłym roku), autor kilku wystaw indywidualnych, uczestnik kilkudziesięciu wystaw zbiorowych i pokonkursowych w kraju i za granicą, laureat wielu nagród, wyróżnień i dyplomów, a przede wszystkim świetny fotograf.

Fotofragmenty Andrzeja Borowca to cykl, który tym razem możemy oglądać w Galerii Fotografii Ratusz. Po raz pierwszy miałem przyjemność zobaczyć kilka Fotofragmentów niespełna trzy lata temu, na plenerze, na którym poznałem Andrzeja. Od razu zwróciłem uwagę na te prace i to nie dlatego, że sam lubię detale i zabawę formą, ale przede wszystkim dlatego, że były po prostu świetnie wykonane. Ogromnie się cieszę, ze mamy przyjemność oglądać taką fotografię w naszym Ratuszu.

Tytułowy cykl jest jak na razie otwarty – zdradził mi autor. To już kolejna odsłona, a niektóre z prac są cały czas obecne, podczas gdy inne poszły w zapomnienie – „Może kiedyś będzie to zestaw zdjęć idealnych (po mojemu)” dodaje.

A zaczęło się zupełnie przypadkowo. Ileż to razy – i nie tylko fotografujący na pewno się ze mną zgodzą – zdarzyło się nam pójść, a nie daj Boże pojechać w plener bez szybkozłączki, baterii, filtru, filmu czy też karty pamięci… banalne, prawda? Ale taki właśnie błahy początek mają Fotofragmenty. Będąc przekonanym, że w torbie są wszystkie obiektywy Andrzej wybrał się na lubelską starówkę. Na miejscu okazało się, że ma ze sobą tylko jeden – ale za to długoogniskowy obiektyw, a skoro już wstał przed świtem, nie można było wrócić do domu i należało coś ustrzelić. Z takim obiektywem można było spokojnie „przyjrzeć” się szczegółom, fragmentom architektonicznym, których Andrzej – jak mówi, może dla przekory – poszukuje do dziś.

Kto zna prace Andrzeja, wie, że poza fragmentami architektury, znany jest jako pejzażysta. Architektura nie stanowi dla niego jednak ucieczki od krajobrazu, ale po prostu inny temat.

Moją uwagę natomiast zwróciły dwie rzeczy. Po pierwsze – na zdjęciach Andrzeja Borowca nie ma ludzi, a po drugie – czy istnieje zależność Fotofragmentów od matematyki. Oczywiście nie omieszkałem o obie te sprawy zapytać. Brak ludzi Andrzej wytłumaczył bardzo prosto: „…ludzi nie ma, bo moja fotografia jest odskocznią od pracy zawodowej, która przede wszystkim opiera sie na pracy z ludźmi. Odpoczywam od ludzi…”. Bieżącą wystawę natomiast skomentował tak:
„Nie jestem fotografem "koncepcyjnym". Moje cykle nie rodzą sie najpierw w głowie. Raczej same układają się z czasem. Dużo tutaj "intuicji" i malarsko - graficznej estetyki. Co do matematyki… ciekawie skojarzyłeś. Może pojawia się bo lubię porządek w kadrze… i złote podziały…”.
Ja matematykę lubię i u siebie zamiłowanie do podziału kadru, zabawy liniami i formą do tej pory tymże tłumaczyłem. Mało tego, przyjmowałem to jako oczywiste – ale teraz już nie jestem tego taki pewien. „Fotofragmenty” jednakże, odpowiadają mi jak mało jakie zdjęcia. Zdania nie zmieniłem odkąd część z nich zobaczyłem po raz pierwszy, i powiem więcej – utwierdziłem się w tym przekonaniu. To kawał solidnej, bardzo dobrej fotografii.

Mam nadzieję, że przekonałem wszystkich, no dobra – większość czytelników do obejrzenia fotografii Andrzeja Borowca, które już od tygodnia możemy oglądać w galerii w Ratuszu. Naprawdę warto zobaczyć w jak ciekawy sposób autor przedstawia wydawać by się mogło „zwykłe” ściany, ich faktury, geometrię, okna, gzymsy, dachówki, a nawet „zwyczajną”, „banalną” rynnę. Jakiego malarskiego ducha dostają codzienne fragmenty i detale przy odpowiednim świetle, we właściwym cieniu i rzecz jasna umiejętnie sfotografowane. Jest to niezmiernie ciekawa ucieczka od fotografii jaką większość ludzi lubi i ogląda na co dzień.

Jeżeli kogoś moje słowa nie przekonują, odsyłam do strony internetowej autora: www.cyprian.republika.pl, można tam nie tylko przeczytać o licznych sukcesach Andrzeja, ale obejrzeć część Fotofragmentów oraz wiele pejzaży – a niejeden z nich zrobiony został na Roztoczu, którego autor jest oczywiście miłośnikiem.

Zapraszam więc zarówno do wejścia na stronę jak i do Ratusza!

Tekst: Wojciech Kapuściński
Zdjęcia: Andrzej Borowiec, Wojciech Kapuściński
niedziela, 11 stycznia 2009 roku
Kto jeszcze nie zdążył obejrzeć „Zabytków” ma jeszcze niespełna trzy tygodnie na nadrobienie zaległości. W Ratuszu oglądać możemy bardzo różne fotografie, nie wszystkie bowiem związane są z tematem ubiegłorocznej odsłony biennale.
Zamczyska zaproponował nam między innymi zdobywca nagrody Radosław Trzciński, który sfotografował Zamek w Kamieńcu Podolskim oraz ruiny dworu w Bąkowej Górze. Zdjęcia Radosława Trzcińskiego zdecydowanie przykuwają uwagę i zasługują na wyróżnienie. Równie ciekawie prezentują się wszystkie fotografie kolejnego zdobywcy nagrody. Piotr Grochala utrwalił kościół obronny w Brochowie, zamek w Lidzbarku Warmińskim, w Olsztynie koło Częstochowy oraz ruiny zamku w Rytrze. Trzecią równorzędną nagrodę otrzymała Anna Worowska, za zdjęcie przedstawiające promyki słońca „chodzące” po schodach zamku w Janowcu. Zestaw zatytułowany Wokół Kamieńca zaprezentował Tomasz Okoniewski, a Zamek w Janowcu w bardzo ciekawym świetle zachodzącego słońca pokazał Mariusz Świtulski. Robert Szafranek zaproponował potęgę i ruinę Krzyżtoporu, za co otrzymał dyplom Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego. Dyplom ZTF otrzymała również Magdalena Baran za zdjęcie Ozdobna Klamka, ja jednak chciałbym także zwrócić uwagę na drugie zdjęcie autorstwa Magdy. Przydrożny krzyż w ciepłym świetle – nawiasem mówiąc bardzo dobrze wykorzystanym – i ciekawej kolorystyce współgrającej ze światłem, tworzą interesujący obraz. Adam Markowski za zdjęcie nocne przedstawiające starówkę w Tarnowie również otrzymał dyplom Towarzystwa. Starówkę w Tarnowie ciekawie, aczkolwiek zgoła odmiennie przedstawił także Marek Jóźków.
To tylko niektóre z fotografii jakie możemy oglądać w Ratuszu do końca stycznia. Serdecznie zapraszamy każdego, kto chce zobaczyć wszystkie prace i wyrobić sobie własne zdanie na ich temat.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Kapuściński
sobota, 6 grudnia 2008 roku
Zabytki na fotografiach, w Galerii Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego goszczą już od 40 lat. To właśnie w 1968 roku, w ramach ogólnopolskiego przedsięwzięcia ZTF podjął się organizacji wystawy, ustalając taką tematykę, jako najbardziej adekwatną dla naszego miasta. Przedsięwzięcie polegało na organizacji 12 różnych wystaw, każdego miesiąca przez inne towarzystwo fotograficzne w ciągu całego roku. Zdjęcia zakwalifikowane na wystawy były punktowane, a następnie wyłaniano najaktywniejszych fotografów. Koncepcja ta jednak nie przetrwała zbyt długo. Część wystaw przestała być organizowana, inne nie były punktowane, a jeszcze inne z czasem odbywały się co dwa, albo trzy lata.
Ogólnopolskie Biennale Fotografii Zabytki, które co dwa lata są organizowane w Zamościu obchodzą właśnie 40 lat.

Wyniki XXI Ogólnopolskich Biennale Fotografii Zabytki, w których tematem wiodącym były „Zamczyska i Grodziska” znamy już od kilku tygodni.
Jury w składzie: Marek Jawor - ZTF, Wiesław Lipiec - ZPFP oraz Stanisław Orłowski - ZPAF przeprowadziło przegląd wszystkich prac nadesłanych na Biennale i postanowiło przyznać trzy nagrody w wysokości 1000 zł ufundowane przez Prezydenta Miasta Zamościa: Piotrowi Grochala z Warszawy, za "Ruiny zamku Olsztyn" i "Kościół obronny w Brochowie II", Radosławowi Trzcińskiemu z Sieradza, za zdjęcie "Zamek w Kamieńcu Podolskim I" oraz Annie Worowskiej z Białegostoku, za "Zamek w Janowcu II".
ZTF przyznało także dyplomy Magdalenie Baran z Zamościa, za zdjęcie "Ozdobna Klamka", Adamowi Markowskiemu z Tarnowa, za "Starówkę w Tarnowie" oraz Robertowi Szafrankowi z Częstochowy, za zdjęcie "Potęga i ruina Krzysztoporu IV", oraz zakwalifikowało do wystawy zdjęcia następujących autorów: Magdalena Baran (Zamość) - 2 zdjęcia, Piotr Grochala (Warszawa) - 5 zdjęć, Tomasz Jagielak (Zawadzkie) - 1 zdjęcie, Marek Jóźków (Koszalin) - 2 zdjęcia, Agnieszka Kloczkowska (Stąporków) - 1 zdjęcie, Beata Kubiak (Łódź) - 1 zdjęcie, Adam Markowski (Tarnów) - 4 zdjęcia, Tomasz Okoniewski (Korczyna) - 3 zdjęcia, Robert Szafranek (Częstochowa) - 6 zdjęć, Jacek Świętochowski (Przemyśl) - 1 zdjęcie, Mariusz Świtulski (Łask) - 2 zdjęcia, Radosław Trzciński (Sieradz) - 6 zdjęć, Anna Worowska (Białystok) - 6 zdjęć, Zofia Zielińska (Wrocław) - 4 zdjęcia, Zdzisław J.Zieliński (Wrocław) - 3 zdjęcia oraz Ryszard Żyła (Zamość) - 1 zdjęcie.

Uroczyste wręczenie nagród odbędzie się 19 grudnia, o godzinie 14:00 podczas wernisażu w Galerii Fotografii Ratusz. Zapraszamy!

Tekst: Wojciech Kapuściński
Zdjęcia: Marek Piotrowski

Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne
już od ponad 55-ciu lat działa na rzecz kultury.
Od 2013 roku jest organizacją pożytku publicznego.

Przekazując nam 1% swojego podatku, pomagasz rozkręcać lokalną kulturę.

KRS 0000076428

75 1240 2816 1111 0010 4467 4192

Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne
ul. Wyszyńskiego 28 a,
22-400 Zamość

NIP 922-243-27-33
Regon 950434444