Martwa Natura Zamojskiego Towarzystwa Fotograficznego
piątek, 10 lutego 2012 roku
Nowy rok Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne rozpoczęło od kolejnej wystawy zbiorowej. Tym razem zamojscy fotografowie zmierzyli się z martwą naturą.

12 członków Towarzystwa prezentuje rożne podejście do tego jakże malarskiego gatunku i takie właśnie malarskie, rysunkowe i klasyczne podejście daje się zauważyć na wielu pracach. Ale nie na wszystkich.

Najczęściej kojarzonymi z martwą naturą elementami są owoce, warzywa, kwiaty oraz różnej maści dzbanki, wazony i butelki. Nie ma nic w tym złego! Wiele razy pisałem o tym, że wszystko – przynajmniej teoretycznie – można sfotografować dobrze. Jeżeli kompozycja jest dobra, światło także – to dlaczego nie? Oczywiście można by dyskutować nad tym, czy jeżeli dobrze ułożymy w kadrze, a dodatkowo w ciekawym świetle, jelenia na rykowisku, albo młodą dziewczynę z walizką na torach to czy aby na pewno warto to fotografować? Przechodząc do sedna – liczy się przede wszystkim pomysł! Dobry pomysł, albo intrygująca scena niejednokrotnie przeważała nad niedoskonałościami technicznymi.

Ja, fanem tego szkolno-plastycznego podejścia do martwej natury nie jestem. No chyba, że można w nim wyczytać coś między wierszami. Na szczęście, takie fotografie znalazły się na naszej wystawie. Myliłby się ktoś, kto sądzi, że autor nie zauważył co jest w tle, że ten „bałagan” jest przypadkowy. Dla mnie to oczywista zabawa z widzem. Może nie aż prowokacja, ale świadome przełamanie klasycznej konwencji i swoisty product placement, czy jak to się nazywa teraz „lokowanie produktu”. Do mnie to przemawia!

Poza tymi dwoma zdjęciami – celowo nie podaję nazwiska autora, aby zachęcić Państwa do ich odnalezienia – szczególnie trafiają do mnie fotografie Sławomira Borysza (Bez tytułu I i Bez tytułu II), które poza kompozycją i światłem mają szczególny klimat. Wywołują refleksję i opowiadają pewną historię. Autor wykorzystuje na jednej z prac postać ludzką – jest to rzecz bardzo rzadka w martwej naturze, jednakże uzasadniona i w tym przypadku moim zdaniem broni się doskonale.

Natomiast moim faworytem jest od samego początku praca Bez tytułu I Kingi Magryty. Lubię cały zestaw jednakże to konkretne zdjęcie wywołuje we mnie najwięcej pozytywnych emocji. Pierwsze moje skojarzenie to Irving Penn i przy zachowaniu odpowiednich proporcji i zdrowym rozsądku podtrzymuje to! W rozmowie z autorką dowiedziałem się, że nie ma tu inspiracji tym konkretnym autorem, co tylko poprawia sytuację. Bardzo ładne światło, nienaganna kompozycja i… rzodkiewka… ale jak pięknie sfotografowana! Strzał w dziesiątkę Pani Kingo!

Szkoda tylko, że tak mało osób zaangażowało się w tą wystawę… Byłoby zapewne jeszcze lepiej!

Tekst i zdjęcia: Wojciech Kapuściński

Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne
już od ponad 55-ciu lat działa na rzecz kultury.
Od 2013 roku jest organizacją pożytku publicznego.

Przekazując nam 1% swojego podatku, pomagasz rozkręcać lokalną kulturę.

KRS 0000076428

75 1240 2816 1111 0010 4467 4192

Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne
ul. Wyszyńskiego 28 a,
22-400 Zamość

NIP 922-243-27-33
Regon 950434444